6

SLS i SLES – dlaczego warto ich unikać?

Dlaczego kupujesz to mydło? Bo pięknie się pieni! Hmm, a czy wiesz, że za tę pianę odpowiadają substancje, które mogą szkodzić Twojej skórze? Mowa o składnikach: SLS oraz SLES. Dlaczego warto ich unikać?

SLS (Sodium Lauryl Sulfate, Laurylosiarczan sodu) oraz SLES (Sodium Laureth Sulfate, sól sodowa siarczanu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego). Mówiąc wprost, są to substancje powierzchniowo czynne, które wykazują właściwości myjące, pianotwórcze oraz emulgujące. Chociaż faktycznie świetnie czyszczą ciało oraz zapewniają przyjemną pianę, tak naprawdę nie powinny mieć kontaktu ze skórą.

SLS – zachowaj szczególną ostrożność

Laurylosiarczan sodu czyli wspomniany SLS, jest powszechnie stosowanym tanim detergentem syntetycznym. Można go spotkać m.in. w środkach do odtłuszczania i mycia urządzeń lub pomieszczeń. Sprawdza się w tym doskonale, ponieważ jego działanie jest naprawdę silne. Z tego względu można się już domyślać, co się dzieje, gdy składniki SLS pojawiają się np. na naszej głowie podczas jej mycia.

Chociaż stężenie składników SLS jest zazwyczaj bardzo małe w takich kosmetykach, jak szampon czy mydło do ciała, ich obecność w produkcie zawsze powinna alarmować. To tani surowiec. Lepiej zastąpić go czymś droższym, ale naturalnym. Tymczasem zdarza się, że mydło z wyższej drogeryjnej półki cenowej bazuje na tym składniku. Właśnie dlatego należy czytać etykiety.

Co się dzieje po użyciu produktu z SLS-ami? Pozornie nic. W końcu przez dłuższy czas konsumentom mydlono oczy. Faktycznie, trudno było spostrzec powszechne negatywne skutki działania SLS-ów. Tymczasem lepiej porozmawiać o procesie uszkadzającym ciało, aniżeli natychmiastowym negatywnym działaniu.

Dla przykładu, stosowanie szamponu z SLS-ami może wysuszać włosy do tego stopnia, że przy każdym myciu należy użyć odżywki. Nikt nie myśli o tym, że to dziwne, prawie każdy się już przyzwyczaił, że stosując szampon, musi potem użyć odżywki. A gdzie czerwona lampka? Czy tak naprawdę powinno być? Zdecydowanie nie.

Tak więc chociaż szampon z SLS-ami z pewnością świetnie czyści skórę głowy, regularnie przyczynia się również do wysuszenia, a nawet trwałego uszkodzenia struktury włosów. Z niskoporowatych stają się one średnio- a potem wysokoporowate. Wiele osób zastanawia się nad zmianą kondycji swoich włosów, zazwyczaj doszukując się przyczyny w słońcu, czy suszeniu suszarką. Tymczasem na pierwszym miejscu w liście cichych zabójców pięknych włosów powinien pojawić się szampon z SLS-ami.

Podobnie jest w przypadku skóry. Stosując codziennie mydła lub żele z SLS-ami, naraża się na zmianę kondycji skóry. O ile osoby z mało problematyczną cerą mogą długo nie odczuć negatywnych skutków, o tyle wrażliwcy już po pierwszym użyciu mydła z SLS-ami mogą zauważyć niepokojące objawy. Kosmetyki z SLS-ami powodują stopniowe przesuszenie skóry, zaburzają proces wydzielania łoju i potu, jak również prowadzą do podrażnień.

Osoby ze skórą trądzikową mogą wpaść w machinę niekończących się problemów skórnych. Stosując kosmetyki z SLS-ami, powodują przesuszenie skóry, a przez to pobudzenie jej do większego wytwarzania łoju. Tym sposobem problem trądziku może narastać. To nie wszystko. Mycie ciała kosmetykami z SLS-ami, może prowadzić do pojawienia się plamek, guzków zapalnych, a nawet prosaków. Niezwykle wrażliwa skóra niemowląt jest szczególnie narażona na pojawienie się negatywnych objawów stosowania SLS-ów.

SLS-y szkodzą latami. Badania przeprowadzone na University Medical College of Georgia, wykazały, że składniki SLS po wniknięciu do organizmu, kumulują się w tkankach. Także problem nie jest tylko powierzchowny. Warto o tym pamiętać, sięgając kolejny raz po ulubiony, mocno pieniący się szampon, czy żel.

SLES – bezpieczne dla skóry?

SLES-y są zdecydowanie łagodniejsze dla skóry. Nie oznacza to jednak, że wcale jej nie szkodzą. Chociaż mówi się, że występowanie SLES w produktach całkowicie zmywalnych jest w porządku, warto zastanowić się, czy coś takiego jak produkt całkowicie zmywalny w ogóle istnieje. Chociaż spłukujemy z siebie szampon, mydło i odżywkę, po wyjściu z łazienki często czujemy jeszcze ich zapach. Dodatkowo istnieją miejsca, które można spłukać łatwiej lub trudniej. Tym sposobem ciężko zapewnić, że żadna ilość składników SLS lub SLES nie pozostaje na skórze.

Wniosek? Lepiej nie stosować tych składników WCALE. Istnieje wiele sposobów na pozbycie się brudu, na sprawienie, że skóra będzie czysta, ale nie podrażniona. Nasze naturalne kosmetyki, także te myjące, jak choćby mydełka, czy peelingi, oczyszczają skórę w łagodny sposób i pozostawiają na niej ochronny film. Stosując kosmetyki Bosphaera, nie trzeba liczyć się z wcześniej wspomnianymi skutkami ubocznymi codziennej pielęgnacji. Ci, którzy raz spróbowali naturalnych produktów, już nie wracają do tych z drażniącymi składnikami.

Share on facebook
Facebook
0