marek-rucinski-WnUyhtAVZW0-unsplash

Slow life, czyli co?

Dlaczego warto przestać pędzić?

Obecnie w krajach wysokorozwiniętych obserwujemy ciągły wzrost presji: na piękno, pieniądze, karierę. Zwłaszcza w dużych miastach widoczny jest ten niekończący się wyścig. Jeśli oglądaliście serial Mad Men, z pewnością wiecie, jakie skutki niesie za sobą “szybie życie”. Z tego względu niektórzy postanowili jednak się zatrzymać. Stanąć w miejscu, przyjrzeć się temu, co się posiada i poczuć błogi spokój. – Czym jest slow life i dlaczego coraz częściej o nim słyszymy?

Wyścig oznacza stres

Chociaż na starcie perspektywa wyścigu może się wydawać naprawdę fascynująca, nikt tak naprawdę nie wie, gdzie znajduje się meta. Jako młodzi ludzie, dopiero rozpoczynający swoje kariery, możemy czuć lekkie podniecenie związane z wytwarzaniem się adrenaliny w organizmie. Małe błędy, kilka sukcesów – to wszystko daje uczucie spełnienia.

Co jednak zrobić, gdy wyścig trwa już nie 5 a 10 lat? Gdy przez ten czas zapomnieliśmy o zdrowym odżywianiu się, o codziennej dawce ruchu na świeżym powietrzu i urlopie z drugą połówką? Co, jeśli wyścig zdaje się nie mieć końca a jego efekty wcale nie są tak satysfakcjonujące, jak mogło się to wydawać na starcie?

Permanentny stres oznacza wytwarzanie się w organizmie kortyzolu. To z kolei mówi, że nasz organizm działa już “na rezerwie”. Wówczas łatwo o przeziębienia, pogorszenie kondycji skóry, wypadanie włosów, nagły wzrost wagi czy ciągłe uczucie zmęczenia oraz spadki nastroju. – Znajdując się w tym momencie, jedynym rozsądnym wyjściem jest zwolnienie.

Slow life walką o zdrowie

Slow life to styl życia zakładający, że nigdzie się nam nie śpieszy. Niepotrzebny jest hot dog zjedzony przy stacji benzynowej, ponieważ lepiej pojechać nieco dalej i zjeść standardowy obiad. Zakupy nie wyglądają w ten sposób, że wrzuca się do koszyka co tylko przyjdzie do głowy, lecz stara się trzymać listy rzeczy niezbędnych na ten tydzień.

Życie w rytmie slow to czasem wyprowadzka z centrum miasta, chociaż nie zawsze, ponieważ można żyć wolniej również w dużym mieście. Powstaje coraz więcej ciekawych miejsc, w których można zjeść świeże warzywa, a na gotowane ziemniaki czeka się standardowe 20 minut, nie 5.

W torebce, zamiast leków przeciwbólowym, nosi się wyłącznie portfel i drobne akcesoria. A wieczorem pije się zioła o przyjemnym kojącym działaniu. Slow life to również obcowanie z naturą. Kilkugodzinne spacery, uprawianie własnego ogródka czy jazda rowerem. Zamiast godziny spędzonej w siłowni, można wziąć psa i udać się na przebieżkę po łące.

Dlaczego warto zwolnić?

Czasem zwalnia się po to, by docenić, co się ma. Czasem trzeba zwolnić, aby chronić swoje zdrowie. Jeszcze innym razem można zwolnić z czystej ciekawości i potrzeby serca zmiany trybu życia. – Czy warto to zrobić? Oczywiście co człowiek, to inne pomysły na siebie. Jednak ci, którzy raz zwolnili, zazwyczaj już nie chcą przyspieszać.

Czy zwolnienie oznacza osłabione ambicje? – Zdecydowanie nie. To styl życia zakładający, że potrafimy czekać, że doceniamy prostotę chwil, czytamy składy kosmetyków naturalnych oraz produktów spożywczych. Zatrzymujemy się po to, aby czegoś się dowiedzieć – zarówno o sobie, jak i otaczającym świecie.

Dzięki temu można zacząć dostrzegać więcej. Zainteresowanie stanem środowiska naturalnego, chęć wspierania potrzebujących, rezygnacja z usług masowych. – Będąc gdzieś dłużej, więcej się dostrzega. Ma się czas na wysłuchanie i zobaczenie tego wszystkiego, co wcześniej przebiegało nam przed oczami. Czego nie byliśmy w stanie uchwycić.

Dla niektórych to nudne, dla innych terapeutyczne a jeszcze dla kolejnych bardzo odkrywcze i inspirujące. A z czym slow life kojarzy się Tobie?

Obrazek wyróżniający Marek Rucinski on Unsplash

Share on facebook
Facebook
0